środa, 29 lipca 2015

Żyjemy! W bólu, ale jednak!

Tak, żyjemy i rośniemy. Ja wszerz, a Zocha wzdłuż. Zaczęłam 30tc i przytyłam 10kg, z Zosieńką przez całą ciążę przytyłam tyle! Czyżby moja czekoladowa dieta miała z tym coś wspólnego? :)

Mimo tego,że za 2,5 miesiąca Jula będzie na świecie,  ja nie jestem zupełnie gotowa. Torba niespakowana, ubranka niepoprane, nic nie kupione. Poza imieniem dla małej nie mamy nic. Muszę spiąć poślady i zacząć działać! Jestem na zwolnieniu od tygodnia, więc mam nadzieję,że mi się to uda.

Obiecywałam zdjęcia Zośki i dotrzymuję obietnicy! Nosi już 92/98 i jest dużą, samodzielną dziewczynką, która wciąż coś mówi, powtarza i łobuzuje. W sobotę miała wypadek. Biegła z butelką i upadła. Huk, płacz i tulenie do mamy, ale nie wyglądało poważnie. Po kilku minutach zobaczyłam krew i zajrzałam do ust. Wtedy wpadłam w histerię i moje matczyne serce dostało palpitacji. Zosia wbiła lewą jedynkę i dwójkę w dziąsło. Tak, wbiła. Mieliśmy kilka konsultacji - ze stomatologiem, ortodontą i chirurgiem szczękowym. Nic teraz z tym nie robimy - tylko płynna dieta i leki przeciwbólowe. Moja mała dziewczynka jest zdecydowanie dzielniejsza ode mnie. Ja pierwsze 3 dni przepłakałam, ona tylko mówiła,że "boli ząbek". Nie wiem jak mogło się to stać, to był taki zwykły upadek... Cieszę się,że jest cała i wiem, że są gorsze tragedie, ale tak mi jej żal. Najtrudniej jest patrzeć na cierpienie dziecka...