poniedziałek, 1 września 2014

L4 potrzebne od zaraz!

Tak, L4 poproszę! Chora jestem od niedzieli, z zatkanym nosem i ogólnym rozwaleniem organizmu zostałam chrzestną. Wczoraj prawie rozłożyłam się na kanapie, a dzisiaj mam ochotę płakać. Nie ma to jak choroba z małym dzieckiem, gdy jest się samej w domu. Pewnie im więcej dzieci tym ciekawiej!

Taka sytuacja - jeść się chce, a nie ma nawet kromki chleba. Wyjść w deszcz z dzieckiem i chorobą na ramieniu to kiepski pomysł. No to bułki nastawiłam. Trochę to trwało i żołądek przykleił mi się do kręgosłupa - to fakt, ale upiekłam i zjadłam. I nawet mąż na kolację dostał, po czym pyta : "na pieczenie bułeczek Cię wzięło z tym przeziębieniem?". "Nie miałam co jeść, to upiekłam" - odparłam. Mina męża bezcenna.

No, to zwolnienia potrzebuję. Tak, żebym poleżeć mogła i szybko wyzdrowieć. Mieć siłę ganiać za moją pełzającą (!!!!!!!!) córką i na spacer po ludzku się udać. No i  zrobić kolejną turę domowego keczupu!


http://studentblogs.le.ac.uk/bioscience/2013/05/05/being-ill-at-university/



13 komentarzy:

  1. ojej biedactwo! bardzo Ci współczuję :*
    dużo siły i zdrówka życzę kochana!
    ciężka sytuacja...nie masz jakiejś sąsiadki żeby choć na chwilę Ci pomogła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam Cię na moje pierwsze urodzinowe candy :)

      Usuń
  2. Bidulko.
    Ale humor Ci dopisuje. To się bardzo chwali w chorobie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A nie ma szans, żeby mąż wziął urlop opiekuńczy? Kurde, szkoda mi Ciebie, nie wiem jak sama dałabym radę :/ Zdrówka życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż z katarem i bólem głowy poszedł do pracy, bo coś tam ważnego dzisiaj ma. Możliwe, że jutro dołączy do mojego domowego szpitala. Mam nadzieję,że Zoch się nie zarazi, profilaktycznie dostaje wit C.

      Usuń
  4. Bidulko:(( Może Ci jakoś pomóc mogę??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana, ale dzisiaj dołączył do mnie mąż. Zakupy przywiezie nam Alma, a leki mamy :)

      Usuń
    2. Jakby coś - pisz dzwoń!

      Usuń
  5. To zdrowia duuuużo! Moja Zośka pełzanie już uważa za przeszłość - teraz wstaje wszędzie i przy wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  6. wiem, co czujesz. pamiętam koniec listopada. we trzy nas rozłożyło w tym samy czasie.
    do tego dostałam @. myślałam, że zejdę. pierwsze 2 dni to był horror, a mąż też nie mógł wziąć wolnego.
    łączę się w bólu.
    ale teraz z każdym dniem będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Choroba z dzieckiem w domku to prawdziwy koszmar... Bardzo współczuję :* Trzymaj się i wypoczywaj ile się da.

    OdpowiedzUsuń