wtorek, 8 stycznia 2013

Zmiany?

Pojawiła się opcja zmiany pracy. Oczywiście wiąże się to z zaprzestaniem starań na jakieś pół roku. Wciąż w tej samej branży, lepsza płaca i fajniejsza firma. Do kredytu idealna. Poczekać muszę jednak do niedzieli na rozwikłanie zagadki pt. "próba nr 7", jeśli okaże się, że Fasolki nie ma, to chyba spróbuję powalczyć. Trudno będzie zawiesić broń na tak długo,ale przyda się to pewnie mojej psychice. No nic. Teraz stan zawieszenie do niedzieli.

19 komentarzy:

  1. A gdyby tak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Zmienisz pracę, przestaniesz liczyć dni płodne i zostaniesz pozytywnie zaskoczona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpada,bo najpierw 3 miesiące okresu próbnego,a potem na nieokreślony. Nie chcę od razu zaciążyć w nowej pracy :P

      Usuń
  2. Mrs. D ma świetny pomysł:) Nawet gdyby się udało to przez pierwsze 3mc. trwania umowy próbnej nikt nie powinien zauważyć ciąży (chyba, że będziesz miała uciążliwe mdłości poranne).
    Czy to nie jest szansa by skupić się na czymś innym, ale w tle ciągle starać się o maleństwo?
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie chcę iść do wymarzonej firmy i ściemniać, już wolę tutaj zostać,gdzie jestem. Nie chcę palić mostu w dobrej firmie,bo po macierzyńskim nie będę miała po co wracać, a branża jest mała.

      Usuń
    2. Popieram. Uważam, że uczciwość zawsze popłaca. Trzymać będę kciuki za właściwą decyzję. Fasolka zdecyduje.

      Usuń
  3. Moze taka zmiana wyjdzie Ci na lepsze?I odpoczniesz trochę psychicznie od starań:)Powodzenia

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak chyba zrobię :)

      Usuń
  4. Lepiej upiec dwie pieczenie na jednym ogniu jak zostało wspomniane.Nie można chyba w Twoim przypadku TAKICH RZECZY przedkładać bo praca bo trzeba trochę popracowac w nowej pracy itd.
    Są ważniejsze sprawy i o tym trzeba myśleć a nie o tym ,że nowa praca.Sorry ale później możesz sobie w brodę pluć ,że coś było ważniejszego.
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się o dziecko od maja 2012, jak widać go nie ma. Stawiam,że jakbym nie podchodziła do walki o nowe stanowisko to bobas i tak się nie pojawi w tym czasie. Także ja nic nie przedkładam,ale tak jak pisałam kiedyś - wciąż życie przelatuje mi przez palce, bo przecież "za miesiąc/tydzień będę w ciąży". Po poronieniu i ciągłym staraniu chyba potrzebuję trochę psychicznego odpoczynku.

      Usuń
    2. Przepraszam, ale jakim "szczegolnym przypadkiem" (no bo "w TWOIM wypadku") jest M...? I za co ma sobie w brode pluc? Ze jej zostalo jakies 15 lat okresu reproduktywnego i nie zamierza dedykowac kazdej godziny dnia na dywagacje, dlaczego nie zahcodzi w ciaze? Dlaczego ludzie - a kobiety to juz szczegolnie - nie potrafia zwyczajnie zaakceptowac cudzych wyborow i nie daja innym po prostu zyc?

      Usuń
  5. Kurcze, no żadne rozwiązanie nie jest dobre. Meg, no oprócz tego samego cyklu, mamy podobne rozterki. Wprawdzie nie mam propozycji pracy ale stoję właśnie na rozdrożu. Kończę projekt i nie wiem czy firma znajdzie dla mnie miejsce. Więc może powinnam szukać nowej pracy. Ale przecież jak nie ten cykl to następny, jak nie to ivf i zmiana pracy to nie byłoby na miejscu. I tak skończy mi się projekt.
    Co bym zrobiła na Twoim miejscu? Chyba wzięłabym robotę i za 3 miesiące zaczęła próby. Spokojnie czekaj do testowania. Nadal trzymam kciuki za sukces.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak chce zrobić. Jutro mam rozmowę w sprawie pracy, jak dostanę to poczekam 3 miechy, a wiemy już dobrze, że nie ma tak "chcesz to masz", więc potrwa to kolejne 3 miesiące. Poza tym ciekawe,czy w ogóle mnie zechcą :)

      Usuń
  6. Nie wiadomo teraz w sumie za co trzymać kciuki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj kochana kciuki tak w ogóle :) Przydadzą się tak czy siak :)

      Usuń
  7. Byłam w takiej samej sytuacji. Moja rada? Niczego nie zawieszaj. Nie możesz planować życia pod to, że zaraz będziesz w ciąży, bo to niestety na dłuższą metę szkodzi zdrowiu psychicznemu. Bierz nową pracę jeśli jest tego warta, może dzięki odżyjesz psychicznie a seks przestanie być "staraniami"...Ja na początku tej drogi też tak myślałam, jak Ty. Po kolejnej przerwie w staraniach: bo nowa praca, bo przeprowadzka, bo cośtam zliczyłam ile łącznie czasu zmarnowałam. W końcu pomyślałam sobie "babo, jeśli jesteś skłonna odłożyć starania na pół roku tylko dlatego, że masz nową pracę to czy Ty naprawdę chcesz tego dziecka? Chcesz go teraz? jeśli praca jest w stanie sprawić, że jestem skłonna odłożyć dziecko to ja chyba wcale nie pragnę go tak bardzo jak mi się wydawało. Najpierw każdy miesiąc wydawał się wieczonością a teraz pół roku jesteś w stanie przeczekać?". I dotarło do mojej tkanki mózgowej;) Teraz śmieję się z siebie, że w ogóle robiłam te przerwy w staraniach, bo praca czy przeprowadzka, bo akurat w naszym przypadku zabezpieczałam się przed czymś co i tak nie mogło się wydarzyć;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Konkluzja miała być taka, że żyj normalnie, bierz co życie daje, nie licz specjalnie dni, nie staraj się, ale też i nie przeszkadzaj naturze, jak się bobo pojawi to znaczy, że tak miało być a jak się nie pojawi to pojawi się później. Niewielki wbrew pozorom mamy wpływ na to, kiedy szeroko pojęty LOS da nam to, czego pragniemy. Czasem daje nam je w najmniej wydawałoby się odpowiednim momencie, a w toku życia okazuje się, że wyszło na to, że lepszego momentu nie mogło być...Często im mniej kontrolujemy swoje życie tym lepiej się w nim dzieje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację. Rzadko zdarza się by mieć wszystko czego pragniesz od razu. Nastawiasz się, a tu nic i nic... i nic. Dzisiaj idę na rozmowę,zobaczę,czy w ogóle mnie chcą. Czekam też do niedzieli na wynik - czy bobo czy nie. Chociaż zaczął mnie boleć okresowo brzuch, więc pewnie już po ptakach. Odstawiłam Duphaston 3 dni temu, więc by się nawet zgadzało. Trzeba żyć normalnie.

      Usuń
    2. Ja przez duphaston rozregulowałam sobie owulację, bo jak się okazało brałam go za wcześnie... Ale przynajmniej @ regularnie przychodziła.

      Usuń
    3. Ja wzięłam po owulacji, nie od 14dc jak zazwyczaj radzą. Mam mega mdłości i inne rewelacje, więc się już nie skuszę więcej.

      Usuń