czwartek, 26 września 2013

Szaro,buro...

... zimno i deszczowo. Pięknej i złotej jesieni żądam! Żebym na spacery mogła znowu chodzić i kolorowe liście zbierać. I żeby pranie mogło jeszcze przeschnąć na jesiennym słońcu i herbatkę można było na tarasie wypić. Myślicie, że jeszcze wróci? Chociaż na chwilkę?


Potrzebuję pozytywnych impulsów! Pozbyć się chcę wewnętrznego niepokoju, bo przecież wszystko się ułoży.



Wczoraj byliśmy na kolejnych zajęciach ze szkoły rodzenia. Nie wiem czy jest ona potrzebna, czy nie - każdy ma swoje zdanie. U nas chciał chodzić mąż, bo nurtuje go wiele spraw, sporo chce się nauczyć. No więc zapisałam nas i chodzimy. Okazało się, że ja też potrzebowałam, chociaż wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy. Wczoraj były pozycje porodowe, kwestie znieczuleń, pomysły na łagodzenie bólu, ćwiczenia na piłce. Położna, która prowadzi tę część zajęć jest świetna. Wypytałam o wszystko :) Jestem osobą, która woli wiedzieć co i jak, wtedy mniej się boi. No i poród wciąż mnie nie przeraża. Czekam na Zosię z utęsknieniem, chcę ją zobaczyć i przytulić. Mieć w ramionach, powiedzieć jak ją kocham i jak na nią czekałam.

Za 1,5 tyg wizyta, skończę dokładnie 30tc. To już tak blisko...

26 komentarzy:

  1. Ja też pełna niepokoju choć im bliżej porodu tym chyba mniejszy.Dużo już zrobiłam i to mnie niewątpliwie uspokoiło. Torba do szpitala dla Marysi spakowana, zostało moje pakowanie.Ubranka poprane i poukładane.Takie drobiazgi niby ale mi to pomaga zdecydowanie. Im więcej w tym kierunku zrobię tym większy spokój mnie ogarnia.
    Pewnie, że wszystko się ułoży:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wczoraj kupiłam płyny do prania dziecięcych rzeczy i powoli zaczynam działać. Torby do szpitala muszę złożyć do kupy, bo prawie wszystko już mam, ale nie zapakowane jeszcze :)

      Usuń
  2. Masz pozytywny impuls -------------------------> doszedł :D ?
    Ach też bym już chciała mieć córkę przy sobie i rozwiać te wszystkie moje niepokoje co w te szare dni narastają. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... coś czuję, chyba doszedł :)

      Usuń
  3. Teraz już poleci jak z górki :) jeszcze chwila moment i będziesz tuliła Zosieńkę :)
    Ja mam właśnie chwilkę przerwy bo Kuba śpi; jutro już będzie miał tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa!!! Jest już na świecie?! I nic nie piszesz przez tydzień?! Kochana gratuluję :*

      Usuń
  4. Wróci. Od soboty moja pogodynka w telefonie pokazuje piękne słońce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jak wróci, to już zaczynam się pozytywnie nastrajać :P

      Usuń
  5. To juz tak bardzo blisko!:) czas leci jak szalony:) a ja bardzo sie przeziebilam:/ przez ta pogodę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leci szybko wszystkim dookoła, mi nie! Niesprawiedliwe to! :)

      Usuń
  6. bardzo milutko u Ciebie :) widzę,że dzidzia w drodze :-) ja już się cieszę moja córeczka ma 14 miesięcy :D dodaję bloga do swoich linków i będę zaglądać tym samym zapraszam do siebie sissi1910.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i ja do Ciebie też na pewno zajrzę :)

      Usuń
  7. To już blisko:) My też chodziliśmy do szkoły rodzenia, choć od połowy w zasadzie chodziłam sama - mój maż pracował wtedy w innym mieście. I bardzo sobie to chwale - byłam tak spokojna przed porodem, wiedziałam mniej więcej co mnie czeka, ile jeszcze mam czasu, że na porodówkę odwiozłam się sama ( męża nie było) - wtedy to nie było dla mnie nic szczególnego teraz myślę o tym z przerażeniem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest wyczyn pojechać samej na porodówkę :) Położna opowiadała nam o lekarce z jej szpitala, która zrobiła to samo. Mam nadzieję, że mój mąż będzie, bo takie rozwiązanie też mnie przeraża :)

      Usuń
  8. mnie ta pogoda rozwala, najgorsze jest to że mama teraz jest prawie dwa tygodnie i dwa tygodnie lało i wiało a teraz jak wyjęzdża ma być złota jesień ;) więc oby była ;) porodu się nie bój jak weszło to i wyjść musi jak to mawaiała moja babcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! Rozwaliłaś mnie stwierdzeniem babci :)

      Usuń
  9. Nawet jeśli ma nie pomóc to szkoła rodzenia na pewno nie zaszkodzi :)
    A jeśli się nie boisz porodu to się ciesz dziewczyno! To naprawdę fantastyczna opcja. Ja się też nie bałam wcale i to do samego końca. Nacieszyć się nie mogłam, że mnie tyle stresu mnie ominęło :)! Tobie też życzę, żeby czilałt się utrzymał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie boję się, bo wiem że czekam na moją wytęsknioną Zosię i wiem, że jak się zacznie to rach ciach i będzie ze mną. Tak, wiem że może trwać to dłużej niż kilka godzin, ale ciąża trwa ok 9 miesięcy. Mam nadzieję, że zostanie mi tak do końca, jak Tobie!

      Usuń
  10. My też planujemy się niebawem wybrać do szkoły rodzenia, zawsze lepiej dowiedzieć się czegoś więcej:) Na razie też się nie boję porodu, może to właśnie dlatego że nie mogę się doczekać kiedy już będzie z nami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jeśli trafisz na fajne zajęcia to będziesz zadowolona :)

      Usuń
  11. Ja już zakończyłam mój kurs, otrzymałam świetną wyprawkę, dyplom i teraz stwierdzam, że cieszę się że uczestniczyłam w zajęciach! :)
    Denerwują mnie osoby (czyt.moja Teściowa), które notorycznie "śmiały się" ze mnie i mojej Bratowej, że zapłaciłyśmy za coś co kobiecie-młodej matce przychodzi intuicyjnie. Tylko jakoś dziwnie zgasła jak jej przypomniałyśmy, że jak urodziła pierwsze dziecko (czyli mojego męża) to miała do pomocy swoich rodziców i kupę rodzeństwa! A u nas sprawa wygląda tak, że jak mój mąż wróci do pracy to zostaną z Młodą sama :)
    Mój Mąż nie udzielał się może bardzo aktywnie na SR, ale dokładnie słuchał i bardzo mi się podobało jak wracając z zajęć omawialiśmy dany temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwszych zajęciach padło fajne stwierdzenie dot. tego co napisałaś - że kiedyś domy były wielopokoleniowe i było mnóstwo kobiet w okolicy, które taką "szkołę rodzenia" pierworódce robiły. Ja nikogo nie namawiam i nikogo nie zniechęcam, ale w moim przypadku, tak jak i w Twoim, okazało się to super rozwiązanie. Moja mama mieszka 200km ode mnie, przyjedzie na trochę, bo będą święta akurat, ale będziemy musieli radzić sobie z mężem sami. On bardzo wkręcił się w zajęcia i cieszę się, że czuje się bezpieczniej psychicznie. Nigdy nie miał do czynienia z takim maluchem :)

      Usuń
  12. ja chodziłam na szkołę rodzenia i w ogóle mi się nie przydała ... A poród wcale nie jest straszny jak dla mnie . Tylko przed skurczami partymi są skurcze przez które robi się rozwarcie i one strasznie bolą ...i wtedy nie możesz się doczekac kiedy będzie te 10 centymetrów i w końcu zaczniesz rodzić . Ja rodziłam bez znieczulenia i wogóle mnie nie bolało jak dziecko wychodziło ,prawie w ogóle tego nie czułam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Położna ostatnio o tym mówiła, że kobiety często dochodzą do 8cm i mówią, że już nie dadzą rady, że to bardzo trudny moment. Z tego co wiem, rodzenie główki jest najgorsze, bo piecze. Ja tez nie zamierzam brać znieczulenia, ale pytanie jak się będę czuła podczas porodu :) Może nie wytrzymam? Nie wiem sama. Mojej przyjaciółce też szkoła rodzenia się w ogóle nie przydała.

      Usuń
  13. Mam podobne zdanie na temat szkoły rodzenia. Lepiej dowiedzieć się maksymalnie dużo, bo porody same w sobie są wystarczająco nieprzewidywalne - lepiej więc mieć jakąś wiedzę na ten temat. Dużo ludzi śmieje się ze szkół rodzenia i uważa że są zbędne. Nam akurat SR bardzo się przydała - może nie podczas samego porodu, ale tuż przed, kiedy bez paniki na spokojnie pakowaliśmy kanapki i odmierzaliśmy skurcze, a ja wzięłam kąpiel zanim ustaliliśmy, że prawdziwy poród faktycznie się zaczął. Pojechaliśmy do szpitala na spokojnie i bez wielkiego stresu, przygotowani. i to w dużej mierze dzięki szkole rodzenia. No ale oczywiście ile osób tyle punktów widzenia.

    Pozytywne implusy przesyłam też!!! mi zostało jeszcze caaaałe 19 tygodni, echhhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie położna bardo uspokoiła swoim "wykładem" właśnie odnośnie tego kiedy jechać do szpitala, po różnych ewentualnościach - skurczach, odejściu wód etc. Wiem teraz kiedy mam zacząć się pakować, a kiedy wejść pod prysznic :)

      Usuń